Translate
Szukaj na tym blogu
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mama na serio. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mama na serio. Pokaż wszystkie posty
środa, 29 lipca 2015
niedziela, 19 lipca 2015
niedziela, 14 czerwca 2015
Mama na serio: Czemu tak późno?
U jednych wszystko co "amerykancke" wzbudza złośliwy uśmiech a u tych patrzących na etykietki "Made in USA" przez różowe okulary bezgraniczny podziw. A Twoja mama, co myśli Twoja mama? Twoja Mamcia marzy o podróży do Nowego Yorku choć raz w życiu i choć raz w życiu pragnie położyć się w Central Parku i zobaczyć jaki kolor ma niebo właśnie tam :)
A piszę o US z zupełnie innego powodu. Jakiś czas temu udało mi się dotrzeć do ostatniej strony książki Dr Searsa, którego publikacje sobie bardzo cenię. Przeczytałam, zadumałam się i rzekłam do samej siebie (dobrze, że nikt tego nie widział bo już by sobie pomyślał, że kobieta rozum postradała) - "Czemu tak późno kobieto? Czemu teraz, a nie trzy lata wcześniej?
A o czym mowa? O czymś zupełnie innym niż kolor nieba. O czymś bardziej przyziemnym...
niedziela, 17 maja 2015
Na serio: Klaps = Bicie = Przemoc
![]() |
| Dance with me in the heart |
Kiedy obcy człowiek mówi Tobie jak wychowywać własne dziecko to wzbudza to bunt, skutek odwrotny, zażenowanie i pytanie "Jakim prawem?". Kiedy robi to ktoś nam bliski wydaje się, że pomimo ambiwalentnych odczuć naszych może mieć do tego prawo, ale kiedy posuwa się za daleko to boli. Każda mama czy matka (hm... prawie każda powiedzmy bo te rodem z kotła gorącego popiołu pomijam) robi co w jej mocy, sile zarówno tej przyrodzonej jak i tej "nad" aby przeprowadzić przez życie, czy przynajmniej do dorosłości swoje dziecko i otworzyć mu drzwi do świata wyposażone w moralność, uczciwość czy etykę.
Zanim dziecko stanie się tym dorosłym obrazem naszych marzeń przechodzi przez wiele etapów. Tak jak my teraz z Tobą. Nie powiem niestety, ja to mam p....., ja to bym chciała, żebyś siedział jak ogórek na grządce i bawił się z sąsiedniej grządki pomidorami godzinami. Kocham Cię nade wszystko mi znane i bliskie i celebruję każdego dnia to jakim cudem jesteś.
Fakt, jesteś wymagający, niezmiernie aktywny a faza buntu wydaje się nieraz stawiać przed nami góry nie do pokonania. Ja jednak wiem, że kiedyś to minie jak wszystko przemija a nowe nadejdzie.
Fakt, jesteś wymagający, niezmiernie aktywny a faza buntu wydaje się nieraz stawiać przed nami góry nie do pokonania. Ja jednak wiem, że kiedyś to minie jak wszystko przemija a nowe nadejdzie.
wtorek, 17 marca 2015
Modlitwa do Pana Boga
![]() |
| Źródło: Dance with me in the heart |
Proszę Cię Panie Boże zrób coś żeby tak nie bolało jak teraz boli.
Zabierz trochę tego cierpienia ode mnie bo dłużej tak nie mogę.
Tak wiem, przyszła koza do woza.
Tak wiem, nie jestem ekspertem w rozmowach z Tobą.
Tak wiem. jeśli już rozmawiamy to nasze dialogi są ciche i rzadkie.
Tym razem jednak błagam Cię w głos, krzycząc, wrzeszcząc z głębi serca
nie otworzywszy nawet ust ani razu.
Pomóż mi proszę...
Powiedz ile jeszcze razy ryczeć i szlochać nad losem
nieznanych mi małych istot mam?
Ile imion mi przez głowę przelatuje, ile krótkich
bolesnych, obdzierających me serce historii
Odpowiedz mi proszę czy boli mnie to tylko dlatego,
że sama matką jestem?
Czy też dlatego, że słaby człowiek ze mnie,
co nie wie jak obojętnie wokół
bijących nagłówków gazet do kubka z kawą przejść.
A może jednak nie... lepiej zostaw mnie taką jaka jestem
ale proszę spraw by Świat się zmienił.
PS. Tak sobie poszlochałam usypiając Cię dziś w południe i musiałam ten ból z siebie wyrzucić.. Tak strasznie się boję, Boję się jak każdy prawie. Boję się o Ciebie, boję się o Tatę, boję się o siebie.
sobota, 28 lutego 2015
My mantra: "Go with the flow mama"
I have been blessed with above-average child, and he needs above average parenting, more understanding, more sensitivity, more creative parenting as Dr Sears reassures me in one of his books. I have to repeat it to myself ten times or more a day, ten thousand times a day, whenever I am at my ends wits, whenever I am about to loose my patience, take a deep breath Julia, forget that "creative" is the last thing you could be described with and repeat after dr Sears and remeber:
"High-need children whose behaviour is channelled appropriately may be the leader of the future. In fact many people who have contributed positively to society were once high-need children."
"Right from the start these children make clear they need more!... well and there is good news :) .... they also give more to everyone who cares for them... "- which means ME and Daddy :). I am feeling much better for a second, well maybe for few minutes.
You teach me every day how to be patient, how to widen my expactations and accept the way you are - very strong minded with persistant personality and unique...
Parenting is a fantastic journey but also bumpy road I have to say.
Whenever you protest so forcefully if your needs are not met I have to remember:
"High-need children feel everything so deeply, they react more powerfully if their feelings are disturbed".
How I wish I was more "laid back" so we could "roll smoothly along the road of life together" :) I think I have to adjust myself more to you... :)
Thank you Dr Sears for your book, whatever you say it makes me feel much better. Thank to you not only I am spending more time focusing on my toddler's uniqueness and reinforcing his positive character than on his tantrums but you also helped me to learn to manage my own inner self, so that I can be the mother my son needs :)
czwartek, 18 grudnia 2014
Niegrzeczna mama
Przypomniało mi się ostatnio moje dzieciństwo i to jak pytano mnie szczególnie przed Świętami, czy byłam "grzeczna?" I jeśli takowa byłam, to Mikołaj miał mi przynieść prezenty, a jeśli nie - to "rózgę".. Wspomnienie to ostatnio nie dawało mi spokoju i postanowiłam zająć się tym kultowym określeniem...
Słowo grzeczny/a ... wg. wiikisłownika znaczy tyle co:
Czyli niby jakie, pytam sama siebie? Czyli jeśli moje dziecko jest pełne energii, wszystko go interesuje, lubi odkrywać Świat a słowo spokojny jest na końcu listy cech jakie można mu przypisać, to znaczy, że jest niegrzeczny? Nie sądzę...
Inna rzecz... Moje dziecko jeszcze nie czyta. Zapewne są gdzieś tam w
Świecie niespełna dwulatki, które czytają i znaczenie tego słowa
rozumieją lepiej niż niejeden dorosły ale Oskarek
niestety do nich nie należymy a i nauka myślenia abstrakcyjnego jeszcze przed nim.
Co więcej zapytana o znaczenie słowa "grzeczny/a" ciocia
klonowa, również nie potrafiła dać jednoznacznej odpowiedzi.
Coż to oznacza zatem?
Czy oznacza to siedzącego w jednym miejscu i bawiącego się klockiem przez minimum 2 godziny berbecia, gdzie dobrze wiemy, że maksymalny czas koncentracji dzieci na jednym zadaniu/obiekcie to co najwyżej 20 minut?
Czy oznacza to małego osobnika, który posłusznie szufluje łyżką porcję kaszy na komendę "kolacja"?
A może chodzi o dziecko wpatrzone pół dnia w ulubiony program dla dzieci?
Wiem, jak bardzo trudno przestać go używać. Dokładnie pamiętam z dzieciństwa, że co chwila słyszałam "bądź grzeczna" lub o zgrozo "jak nie będziesz grzeczna to...." itd. i nie da się zaprzeczyć, że pochodzimy z pokolenia rodziców, które to słowo nadużywało. Nam dziś pozostaje praca, trudna nie powiem ale warta zastosowania alternatywa - rozmawiać, powtarzać, być jak ta "zdarta płyta" i wciąż wyjaśniać dlaczego... dlaczego coś jest bezpieczne, a coś innego nie, dlaczego tym wolno się bawić a czymś innym niekoniecznie. Czym może skutkować rzucenie klockiem w okno, lub dlaczego pilot czy pralka to nie najlepsza zabawka. Każdy przypadek jest inny i jest ich setki i nie da się je sprowadzić do jednego słowa korygującego i oczekiwać zrozumienia.
Wychowanie to bardzo trudny proces, szczególnie po raz pierwszy, ale z drugiej strony bardzo satysfakcjonujący..
Myślę, że warto o tym pomyśleć, zanim ktoś kolejny zapyta czy Oskarek był "grzeczny".
A na marginesie to do nas Mikołaj przyjdzie zawsze....
Myślę, że warto o tym pomyśleć, zanim ktoś kolejny zapyta czy Oskarek był "grzeczny".
A na marginesie to do nas Mikołaj przyjdzie zawsze....
Mama
niedziela, 7 grudnia 2014
Mama na serio: Tańczące endorfiny
... Bo dzień kiedy się urodziłeś stał się moim nowym ulubionym dniem...
Nie, nie od razu to wiedziałam, ale dziś nie wielu rzeczy w życiu jestem tak pewna jak właśnie tego, że tenże dzień i ta godzina stała się początkiem wspaniałej, często zaskakującej przygody. Tego dnia otworzyły się nowe ogromne tęczowe drzwi a te stare ktoś bezpowrotnie zamknął a zardzewiały klucz do rzeki burej przeszłości wrzucił... rzeka wyschła i nikt nawet już o niej nie pamięta... bo teraz..
... jestem Alicją w krainie czarów..
... teraz w deszczu na boso tańczyć chcę a krople spadającej wody razem z małymi rączkami łapać i przez lupę oglądać...
... bo jesienne złote liście w garści z Tobą łapać chcę, w ramiona wiatru wysoko podrzucać i salwami śmiechu w podróż w przestworza odsyłać...
... bo teraz malusie dłonie mnie za szyję obejmują a słowik na moim ramieniu preludium śpiewa...
... bo w jednym Szymborska miała rację, że "żaden dzień się nie powtórzy, nie ma dwóch podobnych nocy", dwóch podobnie kolan zdartych, dwóch jednakich łez otartych ...
... bo kocham za nic, za bycie, za istnienie, nie z powodu nie z rutyny, tak po prostu bez przyczyny...
... bo teraz jesteś Ty, mój synuś, jest Tata i jestem ja, na zawsze Twoja mama...
środa, 26 listopada 2014
Dziwny jest ten Świat - czyli Oskarkowa mama na serio - Płacz
"IGNORING YOUR BABY'S CRY IS USUALLY A LOSS-LOSS SITUATION. A MORE COMPLIANT BABY GIVES UP AND STOPS SIGNALLING, BECOMES WITHDRAWN, EVENTUALLY REALIZES THAT CRYING IS NOT WORTHWILE, AND CONCLUDES THAT HE HIMSELF IS NOT WORTHWHILE EITHER."
Wiele jest rzeczy w życiu, których pojąć nie mogę i wiele z nich budzi we mnie poruszenie i smutek. Odkąd stałam się Oskarkową mamą tych rzeczy niestety przybyło.
Jakiś czas temu na jednym z forum przeczytałam obawy pewnej mamy prawie 2-letnieg chłopca. Otóż owa mama będąca w komfortowej moim zdaniem sytuacji "usypianiowej" przyzwyczaiła się do faktu,że jej maluszek usypia sam. Ta idylla została przerwana erupcją fajerwerków pewnego listopadowego wieczora i od tego momentu malec zaczął potrzebować bliskości mamy aby móc spokojnie oddać się w ramiona Morfeusza. Maluszkowa mama nie mogła się z tym pogodzić i zaczęła zostawiać Maluszka samego w łożeczku, a ten wypłakiwał się w niebogłosy aż usnął... Jakieś jednak resztki uczuć w owej mamie musiały jednak pozostać ponieważ zwróciła się o pomoc...
A teraz na poważnie... ileż to osób jest gdzieś tam w naszej kochanej nowoczesnej Europie, które właśnie w tej chwili zamknęły za sobą drzwi z płaczącym małym człowiekiem w środku. Ile z nas zna kogoś, kto właśnie tak postępuje......
Nowoczesny sposób wychowania mówią, tak popularny, że aż odraża...
Nie trzeba przecież czytać publikacji Dr Searsa, Elisabeth Pantley lub Sue Gerhardt aby zdawać sobie sprawę z tego, że takie postępowanie jest okrutne dla tej małej istoty, dla jej rozwoju i poczucia bezpieczeństwa. Nie będę przytaczać cytatów z tych książek ale odsyłam do nich wszystkich tych, którzy mają w sobie resztki człowieczeństwa i potrzebują ostatecznego dowodu aby się przekonać, że tak postępować po prostu nie uchodzi.
Czy kiedy ktoś z naszych przyjaciół lub członków rodziny wylewa łzy to czy zamykamy za sobą drzwi zostawiając płaczącego za nimi?
Płacz i strach dziecka jest i zawsze powinien być sygnałem, że coś złego się dzieje, I tenże płacz powinien bezwzględnie wywoływać reakcję rodzica...
Skłamałabym gdybym powiedziała, iż nigdy nie miałam myśli aby zamknąć za sobą owe drzwi. Ależ miałam wiele razy. Zmęczona, przytłoczona ilością obowiązków rodzicielskich, pozbawiona snu, niejednokrotnie o tym myślałam. Ale na myślach się zawsze kończyło.... jednak nie złem jest mieć takie myśli ale wcielić je w czyn.
Nasze usypianie trwa godzinę, czasem krócej czasem dłużej... Godzinę, którą mogłabym dodać do "me time", zajmując się sobą, oglądać seriale czy czytać czyjeś posty na FB. Mogłabym zamknąć za sobą białe drzwi i wyłączyć uczucia.. Mogłabym... ale...
Jestem matką, jestem tą która daje poczucie bezpieczeństwa a kiedy Ty bierzesz moją rękę i wtulasz się w we mnie i kiedy nasze oddechy zaczynają synchronizować się jak zgrany duet symfoniczny to wiem, że nie mogłabym inaczej postąpić.
Czasem się tylko zastanawiam kimże bym była, gdybym zamknęła za sobą białe drzwi? Jak wtedy mogłabym oglądać siebie w lustrze, jak mogłabym żyć z piętnem takich czynów...
Tak sobie tylko czasem myślę...
Bibliografia:
Sue Gerhardt, "Why love matters"
Wiliam Sears, Martha Sears, The Attachment Parenting Book
Wiliam Sears, Elisabeth Pantley, "The No - Cry Sleep Solution: Gentle Ways to Help Your Baby Sleep through the Night:"
Elisabeth Pantley, "The No - Cry Nap Solution:Guaranteed Gentle Ways to Solve all your naptime problems.
środa, 12 listopada 2014
Czas leci
Właśnie usnąłeś a mi przyszła do głowy myśl, że trzeba krotko podsumować Twój 18-ty miesiąc życia ;-) Tak wiec 11.3 kg i 84 cm na liczniku centyl-owym należny odnotować - to po pierwsze. Zbyt dużo to jeszcze dużo nie mówisz, ale za to starannie zamykasz za sobą wszystkie drzwi i bramki oraz z zapałem pomagasz nam w porządkach domowych. Pięknie rozróżniasz klocki plastikowe od drewnianych, o coraz lepszym układaniu puzzli i stanowczym wyrażaniu swojego zdania i swoich praw w sposób unikatowy dla Ciebie już nie wspomnę. Ostatnio pomyśleliśmy z tatą że może zamiast po europejsku uczyć Cię rzeczowników i nazw powinniśmy robić to tak jak Alison Gopnik opisuje w swojej książce "How Babies Think" I robić to po "azjatycku" czyli uczyć Cie czasowników opisujących akcje lub czynności. W końcu Japończycy to bardzo inteligentny naród wiec może warto spróbować... :)
... kocham Cie synku... :)
... kocham Cie synku... :)
Mama
Subskrybuj:
Posty (Atom)






